Start Tematyka kompleksowa "Biedroneczki" Listopad 2019

    PostHeaderIcon Listopad 2019

    Tematyka na miesiąc
    Listopad

    I. Listopadowe wspomnienia.
    II. Jesienna pogoda.
    III. Zwierzęta domowe.
    IV. Zimno, coraz zimniej.

     

    „Fotografie”

    Joanna Papuzińska

    Lubię sobie podumać

    nad zdjęciami w albumach.

    Lubię popatrzeć sobie

    na czas, co gdzieś już pobiegł.

    Mama, jak była mała,

    przebrana za kotka.

    Młodzi babcia i dziadek schodzą z jakiejś góry.

    Nieznajomy wujaszek

    i nieznana ciotka,

    tato w czapce wojskowej, okropnie ponury.

    Rodziców ślub i wesele.

    Andzia, Zuzia, Januszek, Zosia, Hania, Felek.

    A tu łyse niemowlę gryzie własną nogę.

    – To mam być ja?

    – Ratunku!

    – Uwierzyć nie mogę!

     

    Dzikie gęsi

    Ewa Szelburg-Zarembina

     

    Idą chłody, idą słoty jesienne.

    Dzionki krótkie, noce długie i ciemne.

    Idą słoty, idą psoty i głody

    zziębnie rola, zziębną lasy i wody.

    Oj, już pora, oj pora

    odlatywać dzikim gęsiom z jeziora.

    Hej, wy gąski, dzikie gąski żałosne,

    a powróćcie do nas tutaj na wiosnę.

     

     

    „Jesienna szaruga”
    Dominika Niemiec

     

    Za oknem szaro i buro, nawet niebo płacze.

    I mama mówi, że nie pójdziemy na spacer.

    Bo wieje i leje, za oknem taka plucha,

    że wiatr mógłby porwać niejednego malucha.

    A ja czuję się jakoś tak dziwnie,

    nie wesoło, całkiem przeciwnie.

    I nie wiem, skąd ten smutek się we mnie bierze.

    Nie chcę się nawet bawić, tylko w łóżku leżę

    lub wklejam nos w szybę i gapię się w kałuże.

    A za oknem są ich chyba setki, małe, większe i te całkiem duże.

    Mama przy mnie siada, mierzwi mi czuprynę

    i o dziwo ma uśmiechniętą minę.

    – Nie martw się kochanie, czasem gdy za oknem leje,

    mi też robi się smutno, tak to się już dzieje.

    Na szczęście deszcz kiedyś ustanie i słońce zacznie świecić,
    a wtedy uśmiechnie się twa buzia i buzie innych dzieci.

     

    Ptaszki zimową porą  
    sł. i muz. Agnieszka Jędrzejewska-Stachura

     

    Jestem wróbelkiem, ćwir, ćwir, ćwir,
    szare mam piórka i mały dziobek,
    kiedy okruszki dajesz mi,
    wtedy wesoło ćwierkam sobie:
    ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir,
    ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir, ćwir.

    Czarne mam pióra i ostry dziób,
    jeśli mi zimą jeść coś dasz,
    chętnie zostanę z tobą tu.
    Kra, kra, kra, kra, kra, kra,
    kra, kra, kra, kra, kra, kra. jw.

    Jestem bocianem, kle, kle, kle,
    nogi mam długie i dziób czerwony,
    zimą nie spotkasz nigdy mnie, palcem
    bo odlatuję w ciepłe strony.
    Kle, kle, kle, kle, kle, kle,.
    kle, kle, kle, kle, kle, kle.

     ptaszki zimowa pora

    „Zapasy na zimę”

    Wanda Grodzieńska

    Biegnie myszka po ściernisku,
    trzyma ziarnko zboża w pyszczku.
    – Trzeba zbierać okruszyny,
    by nie zginąć pośród zimy.
    Skacze, skacze wiewióreczka
    po szumiącym lesie.
    Zrywa orzech na leszczynie
    i do dziupli niesie.
    – Trzeba zbierać już zapasy
    na zimowe, ciężkie czasy!
    Pije pszczółka miód na kwiatku,
    długą trąbkę stula.
    Wnet zabrzęczy, wnet poleci
    z powrotem do ula.
    – Trzeba zbierać dużo miodu,
    by nie było w zimie głodu!
    Wyjrzał zając spod jałowca.
    – Cóż to za krzątanie?
    – To już jesień – brzęczy pszczółka –
    jesień, miły panie.
    Zbierz korzonki, zbierz kapustę
    i brzozową korę,
    byś, zajączku, nie marł z głodu
    w tę zimową porę!

    zapasy na zimę